Prolegomena do dziejów kultury popularnej w Poznaniu

Spis treści

Kiec Izolda, Traczyk Michał

Popularne formy kultury w badaniach poznańskiej szkoły teoretycznej

Diagnoza: „gdy milczą filozofowie, mówi kultura masowa” W drugiej połowie lat siedemdziesiątych w Zakładzie Teorii Literatury poznańskiej polonistyki podjęto pionierskie badania nad formami kultury popularnej. Ich inicjatorami byli Anna i Stanisław Barańczakowie oraz Edward Balcerzan. Wydaje się, że jednym ze źródeł owych dociekań było głębokie przekonanie o konieczności zanalizowania i zrozumienia dominującego w publicznej przestrzeni wzorca kultury masowej w jej peerelowskiej wersji, a to w celu uniknięcia ubezwłasnowolnienia, w obronie godności szarego obywatela, tracącego oddech NN. Brzmią w tym zdaniu echa programowych wystąpień twórców tak zwanej nowej zmiany, Młodej (polskiej) Kultury, pokolenia ’68. Po pierwsze – manifestu poetów Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego Świat nieprzedstawiony (1974), który błyskawicznie stał się wyznaniem wiary wszelkiego autoramentu debiutujących artystów, a w którym padły zarówno znacząca diagnoza, której metaforą jest „katarakta”: „rozpoznanie uległo zaćmie”, „Nie wiemy też, co właściwie jest z naszą kulturą masową”[1], jak i deklaracja: „Uchwycenie i opanowanie rzeczywistości jest zadaniem równie trudnym i równie naglącym dla wszystkich regionów kultury. Jest to akcja pomocy dla człowieka zagubionego w ruchomym uniwersum faktów i wartości, akcja wytwarzania siatki współrzędnych, kultury cywilizującej żywioł świata. Demaskowanie dzisiejszej obłudy i dzisiejszego rozdarcia stwarza warunki dla wolnej od obłudy rzeczywistości kulturalnej i społecznej”[2]. Po drugie – poetyckiej obrony …

Kiec Izolda

O poznańskim kompleksie pustyni kulturalnej

O różnicach między Wielkopolską i jej mieszkańcami a pozostałymi dzielnicami Polski i ich reprezentantami pisano już w XVII i XVIII stuleciu. Rodzimi pamiętnikarze oraz podróżnicy ówcześni odwiedzający Rzeczpospolitą podkreślali tutejszy rozwój cywilizacyjny, sprawne zarządzanie dobrami, wysokie dochody osiągane przez posiadaczy ziemskich, ale też niebywałą oszczędność poznaniaków, z której pokpiwali choćby Albrecht Radziwiłł[1] oraz Jędrzej Kitowicz[2].

Łukasiewicz Dariusz

Poznań – Berlin – Paryż. Moda dwieście lat temu

Dwieście lat temu, na horyzoncie roku 1800 Poznań był niewielkim miastem na niedawno podbitej zacofanej prowincji państwa pruskiego. Liczył zaledwie kilkanaście tysięcy mieszkańców i poza ścisłym centrum w murach miejskich, które znamy dzisiaj jako obszar Starówki (pas dawnych murów miejskich zaznaczony jest na płytach chodnikowych), posiadał jedynie jurydyki przedmieścia, które władze pruskie starały się ujednolicić, podporządkować władzy miejskiej i włączyć w miejski organizm. Stałymi, licznymi gośćmi w mieście była wielkopolska szlachta, która lubiła życie wiejskie tylko dlatego, że mogła je często zamieniać na życie miejskie. Miała w mieście swoje pałace, kamienice i mieszkania i organizowała tu bale i spotkania, odwiedzała się, chodziła do teatru i robiła zakupy, a przede wszystkim mogła się pokazać w towarzystwie.

Przybyszewska Alicja

„Służyć poczciwej sławie”. Twórczość literacka Paulina Wilkońskiej

Przystępując do rozważań nad twórczą aktywnością Pauliny Wilkońskiej zacząć wypada od stwierdzenia faktu, że historia literatury nie obeszła się łaskawie z jej pisarskim dorobkiem. Wilkońska pozostała właściwie autorką jednej książki – pamiętników o salonach literackich międzypowstaniowej Warszawy. „Moje wspomnienia o życiu towarzyskim w Warszawie”, pisane już po śmierci Augusta, w poznańskim okresie biografii pisarki, i wydane w 1871 roku, są jedynym utworem Wilkońskiej, który doczekał się w XX wieku wznowienia i wydania krytycznego. Zestawienia bibliograficzne uświadamiają natomiast, jak ogromny dorobek pisarski został skazany na zapomnienie, odnotowują bowiem ponad 100 utworów prozą, zarówno powieści niekiedy kilkutomowych, jak i drobniejszych form narracyjnych – opowiadań i opowiastek[1].

Dybizbański Marek

Humor „Mrówki Poznańskiej”

„Mrówka Poznańska”, wydawana od stycznia 1821 do września 1822 roku, współtworzy w stopniu znaczącym pejzaż „świata owadziego” polskich czasopism humorystycznych XIX wieku. Jeśli użyta przed chwilą formułą nasuwa skojarzenie z niezrównanym studium Zofii Stefanowskiej o spirytualnej entomologii IV części Dziadów[1], to z jednej strony dobrze, z drugiej źle. Źle, ponieważ nie wypada porównywać z wyrazem całej skomplikowanej ontologii mistycznego dramatu tych naiwnych, czasem wręcz prostackich, by nie rzec wulgarnych konotacji, jakimi topika owadzia obrastała w dziewiętnastowiecznej popkulturze, w stosowanych w jej obszarze tytułach i w brutalnych nieraz komentarzach do nich. Dobrze zaś, bo ów kontekst pozostaje niezaprzeczalnym faktem – oto w tym samym czasie, gdy owady zasiedlały dialogi Mickiewiczowskiego dramatu, sadowiły się również w nagłówkach czasopism humorystycznych. Właściwie to ów drugi obszar zajęły nawet wcześniej. „Pszczółka Krakowska” na przykład wystartowała w 1820 roku, „Mrówka Poznańska” zaraz po niej.

Bergmann Olaf

Modernizacja w Drugiej Rzeczypospolitej w karykaturach polskich czasopism satyrycznych. (Z uwzględnieniem „Pręgierza Poznańskiego”)

Zagadnienie modernizacji, w naszym przypadku rozumianej przede wszystkim jako „unowocześnienie, uwspółcześnienie czegoś”[1], jego istota, czas zaistnienia i elementy świadczące o pojawieniu się tego zjawiska, pewnie zawsze fascynowały nie tylko wyspecjalizowanych badaczy otaczającej ich rzeczywistości, ale każdego obserwatora i to nawet wtedy, gdy nie do końca poszczególne jednostki zdawały sobie z tego sprawę. W latach 1918-1939 modernizacja obejmowała stopniowo praktycznie wszystkie dziedziny aktywności ówczesnych Polaków: ich pracy zawodowej, ułatwień w życiu codziennym, możliwości i umiejętności odbioru coraz większej ilości informacji, dostępu do kultury, rozrywek, oświaty i osiągnięć techniki. Powoli, lecz nieuchronnie szeroko rozumiana modernizacja obejmowała życie prywatne, a także zawodowe, polityczne, gospodarcze i społeczne większości obywateli Drugiej Rzeczypospolitej. Przypuszczalnie nie wszyscy uświadamiali sobie jej oddziaływanie i coraz znaczniejszy wpływ na zmiany zachodzące w ich codziennym życiu. Przy tym nieustannie musiały się zmieniać postrzeganie i rozumienie przez Polaków otaczających ich zjawisk, a nawet ich stosunek do poszczególnych, wcześniej poprzez stulecia niezmiennych wartości, zasad czy norm etycznych oraz społecznych.

Kiec Izolda

Poznańscy poloniści i polonistyka w krzywym zwierciadle noworocznej szopki AD 1934

Koło Polonistów Uniwersytetu Poznańskiego powstało w 1919 roku, wraz z powołaniem do życia na nowo powstałej uczelni[1] studiów polonistycznych. Opiekunem Koła został profesor Tadeusz Grabowski, polonista i romanista, teoretyk literatury. „Do Grabowskiego garnęła się zdolna, ambitna młodzież polonistyczna – pisze Seweryna Wysłouch – a Koło Polonistów, którego był opiekunem, umożliwiało jej samokształcenie i rozmaite formy zespołowego działania”[2]. Już w latach dwudziestych wyodrębniły się w Kole sekcje: teorii literatury, którą kierował Konstanty Troczyński; literatury współczesnej, szczególnie aktywne w latach trzydziestych pod wodzą Aleksandra Rogalskiego; dramatyczna prowadzona kolejno przez aktorów Teatru Polskiego – Romualda Gantkowskiego, Józefa Opieńskiego i Janusza Warneckiego; twórczości oryginalnej pod czujnym okiem Stefana Balickiego; a nawet dykcji. Grabowski inspirował swych uczniów intelektualnie, patronował ich pierwszym badawczym rozprawom. Przykładem jest wydana w 1929 roku Księga Pamiątkowa przygotowana z okazji dziesięciolecia Koła, ze słowem wstępnym profesora opiekuna, prezentująca naukowe początki wówczas adeptów, a już niebawem wybitnych literaturoznawców: między innymi Konstantego Troczyńskiego i Czesława Latawca.

SZOPKA POLONISTYCZNA

SZOPKA POLONISTYCZNA

odegrana

na „Choince” S[tudentów] U[niwersytetu]P[oznańskiego]

14 stycznia 1934 r.

według pomysłu Kol. mgr Staruchowej Zofii

ułożyła

Kol. Basia Jamroszówna

Gomóła Anna

Saga rodu Borejków. Przestrzenie i przedmioty

Akcja cyklu powieści związanych z rodziną Borejków rozgrywa się od Sylwestra 1977 do 2004 roku[1] w jednej ze starych poznańskich kamienic.  Jak czytamy w tomie Noelka: „Była to piękna, choć zaniedbana kamienica secesyjna, pod numerem piątym ulicy Roosevelta. Jej bramę otaczał szeroki stiukowy fryz z malowniczym motywem wstęgi, a kute w żelazie wielkie drzewo z rozłożystą koroną stanowiło ozdobę balkonów pierwszego i drugiego piętra”[2].

Traczyk Michał

Jerzy Satanowski’s Theatre of Songs and 20th-Century Crisis of Dramatic Art

Only when he was an author with ten-years’ experience, Jerzy Satanowski decided to take full responsibility for (composing and directing) his own performance. The factors which had an impact on the decision were (in longer perspective) the experience he had gained (cooperation with Erwin Axer, Tadeusz Łomnicki and others) as well as another impulse which undoubtedly was his friend’s, Edward Stachura, death. Attempts to stage fragments of the author of Siekierezada’s legacy, that were becoming a part of a suddenly arising cult, attempts harshly criticised, which resulted from incomprehension of the poet’s works or even distorting them, were also significant for the fact that Satanowski met the challenge of trying his hand in a new role on the stage.